• Wpisów:1009
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:237 dni temu
  • Licznik odwiedzin:58 779 / 2903 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Moj ostatni wpis uwazam za niewypal. Totalny. Szerze mowiac to tylko i wylacznie sprawka tego ze jestem samotna. Majac mase problemow na glowie, doluje sie jeszcze bardziej swoimi glebokimi przemysleniami, kiedy juz znajde czas dla siebie. To prawda, czesto czuje ze chcialabym wrocic do beztroskich czasow. Gdzie moglam zaszalec na imprezie nie martwiac sie o to, ze moje dziecko nie widzialo mnie pol dnia. Nie martwic sie o to ze musze pracowac mase godzin by utrzymac dom i rachunki na dobrym poziomie oraz zeby miec na warzywa i miesko dla mojego dzielnego synka. Albo na paluszki, ktore wprost uwielbia.
Najwiekszy problem, z ktorym musialam walczyc zawziecie to to, ze moj wlasny synek, nie rozumial jezyka Polskiego. Moj wlasny synek, nie rozumial co do niego mowilam i robil mi na zlosc. Kiedy mowilam "nie rob" powtarzal czynnosc. Kiedy mowilam "nie bij mamusi, bo to boli" probowal ponownie i plakal, co wprawialo mnie w nadprzyrodzone uczucie zlosci, smutku i zalu, ze zostawilam go z jego babcia na 6 miesiecy na wegrzech. Te wszystkie wasze problemy, o ktorych mowicie ze pekalo wam serce to nic. "Pff... pewnie!" Myslicie sobie teraz. To pomyslcie, jak ma sie czuc kobieta, kiedy widzi w oczkach swojego syna, ze jej wlasne dziecko sie jej boi, nie lubi z nia przebywac a nawet, ze nie uwaza jej za swoja mame. To, mowie z doswiadczenia jest gorsze niz pekniete serce. Dluga droga za nami, ale mozna powiedziec, ze w osiemdziesieciu procentach doszlismy do porozumienia. A rozumiemy sie w jezyku angielskim. Moje dziecko ma rok i szesc miesiecy a juz rozumuje w dwoch jezykach. To nic nie szkodzi, ze nie rozumie trzeciego. To tylko przycisnie moja rodzine do tego zeby w koncu nauczyli sie angielskiego.

Kolejny moj problem to moj wyglad. Wlosy sa suche i wygladaja okropnie. Jestem blada i chuda. Nie taka jak kiedys. Blondynka z kraglosciami, ladne paznokcie, makijaz i ciuchy, ktore chociaz duzo nie kosztowaly to potrafily podkrescic to co najlepsze.
Skoro widze co sie we mjie zmienilo, to dlaczego nie wezne sie za siebie? Przez ta mase godzin, ktore spedzam w pracy. Przez to ze kiedy juz wroce do domu to moje dziecko spi i ciezko jest nawet umyc wlosy?
Przez to, ze rachunki narastaja, a lepiej kupic cos swojemu dziecku niz kolejne czarne spodnie, ktore przeydadza sie do pracy lub nieciekawa bluzke, ktora zakryje wszystko co moze.
Jestem mama. To zmienilo wszystko. Jednak musze walczyc. Zaczelam swoj nowy tatuaz lwa. Ten lew jest dla mnie bardzo wazny. To jedno, ze jest to moj znak zodjaku. A drugie, ze uwazam sama siebie za takiego lwa. Ktory bedzie strzegl tego co kocha. Ale takze walczyl o to co mu sie nalezy.
A co do Szoniego. To tutaj sie najbardziej pomylilam. Kocham go. I tak, przyznaje, mielismy problemy, jak kazda para. Ale to tylko te glupie zdolowane mysli przemawiajace do mnie,ze go nie kocham tak jak powinnam. Od dzis, nie bede sluchac tych mysli. Jestem szczesliwa kiedy czuje jego zapach i bede szczesliwa z nim. Bedziemy szli przez zycie razem. I chociaz czasem musze na niego ryknac, jak ta lwica wyzej to jestem z nim szczesliwa.
 

 
Od zawsze lubiłam pisać. Zawsze mnie to uspakajało lub mogłam się przenieść do momentu, w którym byłam szcześliwa. Prawdopodobnie kiedyś napisałam list do każdej ważnej dla mnie osoby... niekoniecznie jednak mogłeś/łaś go otrzymać. Czasami wyrzucałam wszystkie swoje smutki, które przenosiły mnie do najlepszych wspomnień z Toba, które utkwiły w najgłębszych zakamarkach moich myśli. A czasami poprostu chciałam Ci opisać to, co jest we mnie ukryte, a niekoniecznie chciałam żebyś o tym wiedział/ła w danej chwili.
Istnieją dwie wersje mnie.
Ci którzy dobrze mnie poznali wiedzą, że w tej jednej dziewczynie mieści się mnóstwo potężnych uczuć. A każde z nich odczuwała ze zdwojoną siłą. Była cicha i skryta, ale dla przyjaciół głośna i szalona. Że ta dziewczyna, kiedy się śmiała to aż leciały jej łzy po policzkach, że kiedy imprezowala to parkiet był jej, ludzie którymi się otaczała lubili ją, ta dziewczyna miała powodzenie. Wiedziała dobrze, jak wykorzystać swoje atuty, a kiedy była smutna wtedy udawała, że jest jej dobrze, upychajac te wszystkie złe emocje w najdalszy kąt jej serca. Musiałes/łaś dobrze ją znać żeby zauważyć, że coś jest nie tak.
Druga zaś jest srkyta, szara, można powiedzieć, że aż pogrążona w tej dezorientacji, która panuje wokół niej, ma mnustwo pytań bez odpowiedzi, czesto słucha się innych zamiast mieć swoje własne zdanie. Jest zła na siebie samą, za to że sama tą dezorientacje na siebie ściagnęła. Nie dba o siebie tak, jak chciałaby o siebie dbac. Brak czasu na nic i mniej kilogramow. Ciągła praca i bole głowy. Jej towarzystwo było minimalne... jeżeli pisanie z osobami na odległość nazywa się utrzymywaniem dobrych kontaktów. To ta teraźniejsza, gorsza wersja mnie.

Wszystko zaczeęło się prawie 4 lata temu. Kiedy niefortunne okoliczności zmusiły mnie do wyjazdu i porzucenie wszystkiego co kochałam. Musziałam zostawić was.. nie bede wymieniać z imion lub nazwisk. Sami wiecie, że jesteście dla mnie bardzo ważni. Musiałam zostawić jedyne moje miejsce, które sprawiało, że czułam się bezpieczna. Miejsce, gdzie zdarzyło się wiele pieknych wspomnień i tych których żałuje, że miały miejsce, lecz dobrze ze sie wydarzyły. To tam wracalam po każdej kłutni z wami, albo to tam z wami chodziłam, kiedy chciałam się wyluzować. Jedyne takie miejsce na ziemi. Zalew.
Wyjechałam z kilkoma według mnie niedokończonymi sprawami. Oczywiście chodzi o sprawy secowe a o jakież inne mogłoby chodzić.
Wyjechałam niedokanczajac szkoły. Później wróciłam na studniówke, jako osoba towarzysząca. Studniówke, ktora powinna być moja stodniówką.
Wyjeżdżajac zostawiłam swoją pasję do tańca i sportu której nie kontynuuje tu gdzie teraz jestem.
Z wieloma osobami które uważałam za swoich przyjaciół urwał mi się kontakt. Cóż... niektóre osoby faktycznie były zbędne w moim życiu.
Czuję, że jestem zupełnie inną osobą i jednak nie jest mi z tym dobrze. Ale musze taką zostać bo widzicie, ten wyjazd dał mi coś bardzo ważnego. A raczej kogoś. Mojego synka, najcudowniejszego na świecie.
Prawdopodobnie zabrzmi to źle a jest to na ostatnim miejcu na liście rzeczy, które teraz chce, ale czuję że wszystko poszło w nie ta stonę, która była mi pisana. Kocham swojego synka i obdarłabym się ze skóry dla niego. Ale dlaczego mam wrażanie, że chce się cofnac o te 4 lata i dokończyć to, co zaczęłam. Dlaczego czuję, że tak naprawdę osoba z którą żyje na codzień, jest osoba którą nauczyłam sie kochać? A nie osobą, ktorą kocham tak jak osoby są kochane na filmach? Wiele się miedzy nami wydarzyło co mocno odbiło się na naszym związku. Były dobre i złe momenty. Wiem jak to jest, kiedy bije Ci szybciej serce kiedy dostajesz nową wiadomość na telefon. Lub kiedy czujesz niepokój, kiedy to twoja druga połowa dostaje nową wiadomość na telefon. Przyznaje. Zdradziłam go jako pierwsza. To moja wina. Po 4 misiacach zwiazku zdradziłam swojego mężczyzne z kimś kto wygladał, jak moja pierwsza miłość, jego wygląd, sposób, w jaki ze mna rozmawiał a nawet jego miny i emocje które przeżywał ogladając mecz piłki nożnej, wszystko takie same. Wiem ze to byla moja wina i że go skrzywdziłam. Można powiedzieć, że dokładnie wiem co czuł ponieważ sama po roku czasu od tej sytuacji poczułam to na własnej skórze. Znam ten odgłos pękajacego serca kiedy widzisz jego rozmowe z inna kobieta. Uczucie które przyprawia Cię o mdłości..
Wydarzyło się jeszcze dużo wiecej od momentu kiedy wyjechalam. Moja pasja została zaniedbana. Taniec. Az do tego stopnia ze wsydze sie tańczyć. Nawet kiedy jestem sama w domu i nikt nie widzi. Mój partner nie pomaga. Sam nie potrafi tańczyć i tylko wydurnia się.
Podczas ostatnich odwiedzin w Krakowie duzo czasu spedziłam z chłopakiem, który jak zasze potrafił wpuścić troche światła w moje życie. Zawsze starał się mnie słuchać oczymkolwiek bym nie opowiadała i NIGDY nie odmawia mi tańca. Zawsze kiedy razem tańczymy, czuję coś, co tak bardzo mnie uszczęśliwia. Powiedział mi, że widzial mnie poraz pierwszy o kilku dni, że uśmiecham się prawdziwie, że nic nie wymuszam. Po tych słowach zastanawiałam się, dlaczego do licha nikt nie wymyslił jeszcze urządzenia, które nagrywałoby Twpje wspomnienia. Przyznał się do tego, że widzi, jak sie zmieniłam. O dziwo, nie pamiętam, czy powiedział że zmieniłam się na gorsze czy lepsze. Złożył mi najlepsze życzenia na święta. I nawet po tylu latach dalej wierzy we mnie, i mówi, że muszę szaleć, bo jestem piękna i młoda. Nie zostało mi nic innego, jak tylko go posłuchać. Dziękuje, że jesteś!

Jest tyle do opisania o moim życiu... ale na teraz życze wam miłej nocy. Każdego z osobna całuje teraz w noski. I prosze o jedno... nie naciskaj, kiedy widzisz ze unikam odpowiedzi na pytanie "co u Ciebie" zbyt wiele się dzieje w mojej głowie, żeby to wszystko opisać.
 

 
jeszcze nie jedna łza spadnie zanim zrozumiem wszystko, nie jeden dzień minie zanim zacznę budować swą przyszłość, a dziś krzyczę głośno bo tak każe smutne serce, to list do ciebie którego nie zamknę w butelce.
 

 
tak bardzo chciałam być potrzebna Ci, niezbędna, tak jak Ty mi do dziś.
 

 
Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście..
 

 
Nie można tak po prostu wyłączyć swoich uczuć do kogoś, nawet jeśli na nie wcale nie zasługuje."
 

 
"A może był stworzony, By trwać choć jedną chwilę obok twego serca?"
 

 
"- (...) i pocałowałem ją i przynajmniej na chwilę ten pocałunek mnie odmienił i przynajmniej na chwilę ona i ja byliśmy zakochani. "
 

 
Im słabsza jesteś, tym silniejszą udajesz.
 

 
“ Czasem musisz bardzo mocno zapakować swój ból i obwiązać go sznurkiem, jak paczkę. Po prostu po to, by móc dalej żyć. A więc zakładam gruby opatrunek na moje cierpienie jak na złamana rękę.(...) Później, gdy minie trochę czasu, będę może mogła tego dotknąć tak, żeby nie sprawiało bólu. ”
 

 
Kochankowie nie mogli żyć ani umrzeć jedno bez drugiego. W rozłączeniu nie było to życie ani śmierć, ale i życie, i śmierć razem.
 

 
Moje oczy tęsknią za Twoim widokiem. Moje usta tęsknią za smakiem Twoich ust. Mój nos tęskni za zapachem Twojej bluzy. Moje ciało tęskni za Twoim dotykiem. Moje dłonie tęsknią za Twoimi dłońmi. Moje uszy tęsknią za Twoim głosem i za Twoim 'kocham'
 

 
Do dziś pamiętam jak tamtego wieczoru traciłam oddech, jak serce nie chciało już bić, jak łzy spływały po policzkach, jak każda cząstka mojego ciała rozpadała się na małe kawałeczki, a ja nic nie mogłam zrobić, nie potrafiłam Cię zatrzymać, bo Ty po prostu nie chciałeś. Cierpienie zawładnęło moim ciałem i myślami i do dziś mnie nie opuściło.
 

 
"czekałem kiedy powiesz mi
Że jesteś dla mnie, jesteś ze mną, że ja i Ty
To coś, co jest na pewno, że jest naprawdę
Że to co było między nami wciąż jest i wciąż jest ważne"
 

 
"Szukaj tego co jest tak ważne, że życie bez tego staje się tak niewyraźne. Znalazłeś?"
 

 
Część naszego życia polega na poszukiwaniu tej jednej osoby, która zrozumie naszą historię. Często okazuje się, że wybraliśmy niewłaściwie. Człowiek, o którym sądziliśmy, że rozumie nas najlepiej, odnosi się do nas później ze współczuciem, obojętnością albo wręcz antypatią. Z kolei ludzie, których obchodzimy, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy nas rozumieją i tych, którzy wybaczają nam najgorsze grzechy. Rzadko zdarza się trafić na kogoś, kto ma obie te cechy naraz.
 

 
'Trzy­mamy się kur­czo­wo te­go co było, za­miast poz­wo­lić te­mu być, ta­kim ja­kim jest. Trzy­mamy się daw­nych wspom­nień, za­miast tworzyć no­we. To, jak upiera­my się wie­rzyć, po­mimo te­go, co mówią nam naukow­cy, że w życiu nic nie jest wie­czne. Zmiana jest stała. To, jak ją od­czu­jemy, za­leży od nas. Może wyglądać jak śmierć. Może być drugą szansą na życie. Jeżeli roz­luźni­my pal­ce, ot­worzy­my pięści, da­my się po­nieść te­mu co trwa, to może przy­pomi­nać czystą ad­re­nalinę.'
 

 
Część naszego życia polega na poszukiwaniu tej jednej osoby, która zrozumie naszą historię. Często okazuje się, że wybraliśmy niewłaściwie. Człowiek, o którym sądziliśmy, że rozumie nas najlepiej, odnosi się do nas później ze współczuciem, obojętnością albo wręcz antypatią. Z kolei ludzie, których obchodzimy, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy nas rozumieją i tych, którzy wybaczają nam najgorsze grzechy. Rzadko zdarza się trafić na kogoś, kto ma obie te cechy naraz.
 

 
"Nie ścigaj człowieka, który postanowił od Ciebie odejść. Nie proś, żeby został. Nie błagaj o litość. On pojawił się w Twoim życiu tylko po to, żeby obudzić w Tobie to, co było uśpione. Muzykę, z której nie zdawałeś sobie sprawy. Jego misja jest zakończona. Podziękuj mu i pozwól odejść. On miał tylko poruszyć strunę. Teraz Ty musisz nauczyć się na niej grać..."
 

 
" A jeśli za mną zatęsknisz, pamiętaj, że pozwoliłeś mi odejść... "
 

 
"Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce, ostrożnie, jak perłę, i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci do góry, zgubi. I potem, dużo później zostaniesz sam, z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tą dziurę dużo, bardzo dużo mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja."

Jakub Żulczyk "Ślepnąć od świateł"
 

 
" Podarowałeś mi coś, co nawet trudno nazwać. Poruszyłeś we mnie coś, o istnieniu czego nawet nie wiedziałam. Jesteś i zawsze będziesz częścią mojego życia. Zawsze."
 

 
Tak bardzo pochłonął mnie smutek, że odnoszę wrażenie jakby stanowił pewną cześć mnie. Jakbym bez niego nie istniała, jakbym nie była sobą bez niego